Własny biznes: Rejsy po jeziorach, morzach – kto może wykonywać ten zawód?

“Życie ludzkie to jakby olbrzymie zawody sportowe, których jesteśmy zarówno uczestnikami, jak i widzami – Antoni Gołubiew.

Zawód uprawniający do rejsów po jeziorach i morzach obejmuje prawie wszystkich. Znaczy to, iż każdy może uprawiać ten zawód. Ale dlaczego prawie? W tej sytuacji dotyczy to osób całkowicie zrównoważonych, statecznych, spokojnych, oraz posiadających odpowiednie uprawnienia. Nie wyobrażamy sobie, aby naszym statkiem kierował psychopata, prawda? Statki wycieczkowe wymagają wielu zasad bezpieczeństwa z tej prostej przyczyny, iż właśnie wożą ludzi, wśród których nie każdy umie się zachować w razie problemów.

Załoga, a szczególnie kapitan, nie są skorzy do uświadamiania pasażerom zaistniałych problemów z powodu paniki, jaka by mogła wtedy wybuchnąć. Dlatego człowiek będący kapitanem, to człowiek o silnym charakterze, woli, odważny i niebojący się podejmować określonych decyzji w określonym czasie. Zazwyczaj ten „określony czas” to czas awarii, kolizji, czasem nawet ataku piratów morskich, co ostatnio często się zdarzało na oceanach świata. Jest cała plejada osób wykonujących swoje obowiązki na statkach wycieczkowych, pływających po morzach, oceanach, a także jeziorach, czy rzekach.

Marynarze – kadra kierująca

Przede wszystkim, to kadra kierująca, czyli kapitan, zastępcy, oficerowie pomocniczy, nawigatorzy, sternicy itp. Wszyscy oni są od zapewnienia bezpieczeństwa rejsu, więc powinni spełniać wymogi przewidziane przepisami morskimi. Czyli zrównoważenie psychiczne, oraz umiejętności fizyczne. Zanim przystąpią do wykonywania swojego zawodu, przechodzą wiele kursów, testów, egzaminów, przewidzianych dla tego typu okoliczności. Sprawdzane są ich umiejętności kierowania nie tylko statkiem, ale i podległymi im ludźmi. Zazwyczaj, kadra kierownicza składa się z ludzi tzw. pasjonatów, kochających morze i swoją pracę. Kapitan – nieznoszący swojego zawodu, nie powinien być kapitanem statku wycieczkowego, ani żadnego innego.

Marynarze – obsługa statku

Zaliczają się do nich wszyscy ci, którzy można powiedzieć, mają w obowiązku „dogadzać pasażerom”, a więc stewardzi, obsługa kajut, sprzątający, kelnerzy, a także marynarze odpowiedzialni za to, iż statek w ogóle płynie, czyli mechanicy, elektrycy pokładowi itp., Kto może nimi zostać? Oczywiście każdy, kto tylko zechce, jeśli tylko pozwala mu na to własne zdrowie i sprawność fizyczna. Statek – czy to wycieczkowy, czy też inny, jak naukowy, marynarki wojennej, rybacki itp., to taki, inny świat. Ludzie na nim pracujący muszą wykazać się osobnymi kwalifikacjami, pozwalającymi im na udział w takim rejsie. Nie trzeba kwalifikacji dla pasażerów, tylko dla obsługi, – jeśli dotyczy to statku wycieczkowego. Wyruszając w rejs statek, ma na swym pokładzie ludzi, którzy są zależni jeden od drugiego. W tym wypadku potrzebna jest olbrzymia empatia, aby w razie potrzeby, jeden drugiemu bez problemu pomógł. I to jest podstawowa umiejętność w tym zawodzie.

Czy wszyscy się nadają?

Wszyscy pracujący na jakimkolwiek statku, potrzebują wsparcia współtowarzyszy podróży, ponieważ oddalenie od środowiska bliskiego człowiekowi, (czyli lądu), może stwarzać zagrożenia psychiczne, oraz niepotrzebne stresy. Jeśli marynarz wie, że ma wsparcie swoich towarzyszy, jest mu łatwiej dotrwać do końca rejsu, aby potem wrócić do rodziny i przyjaciół. Specjalne kursy przygotowawcze nie na wiele się zdadzą, jeśli dany kandydat nie będzie umiał sobie poradzić z własną słabością, z rozłąką, czy z tęsknotą za bliskimi i życiem na lądzie. Prawdziwy wilk morski nie myśli o takich bzdurach, albo przynajmniej się do tego nie przyznaje głośno, ponieważ nie pozwala mu na to jego własny honor marynarza.

Ale to nie jest słabość. To normalne zachowanie człowieka, który jest zrównoważony psychicznie i niejako w stu procentach nadaje się do tej pracy. Bo, praca marynarza stawia przed człowiekiem wymagania, którym wielu ludzi nie potrafi sprostać. A nawet jak im się to uda, wciąż czyhają na nich różne zagrożenia, sprawdzające ich predyspozycje.

Artykuł opracował serwis www.splywy.pl